sobota, 2 listopada 2019
Marzec 2017 - kościół.
Byłam z Czarkiem w kościele. Potem byłam przy rozmowie babci z ciocią. Ciocia mówiła jej, że widziała mnie i Czarka w kościele "cali od stóp do głów w czerni" - mówiła z nutką krytycyzmu w głosie. Potem urywek gdy Czarek wrócił z kościoła sam i opowiadał mi, mamie i babci w charakterystyczny dla siebie sposób o tym jak to był z kolegą w kościele, między nimi stała ich nauczycielka. Czarek próbował coś u niej wyprosić (jakby jakąś roślinkę), która miała pomóc w czymś mi (tak jakbym to ja nie żyła). Był zły na nauczycielkę, bo nie chciała mu pomóc i przy tym powiedziała: "mam dość już tej waszej żałoby".
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz