Przed snem mówiłam do zmarłego przed dwoma laty Brata, że dawno już nie otrzymuję od Niego znaków i chciałabym, żeby mi się przyśnił.
Pojawił się w dwóch odsłonach:
1) Weszłam po nim do toalety i zobaczyłam, że nie dość, że sedes jest zapełniony Jego kupą po brzegi to jeszcze cały nią usmarowany - zaczęłam to wycierać. Nie czułam obrzydzenia ani złości.
2) Leżymy w łóżku przytuleni. Jestem spokojna i szczęśliwa, w pokoju jest moja rodzina. Myślę sobie, że muszą (rodzina) być bardzo szczęśliwi widząc nas nareszcie razem po tym co przeszliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz