Dziś śniło mi się dziecko. Wiem, że było to dziecko mojej mamy, albo podlegało jej opiece. Niemowlę. Pamiętam tylko, że zajmowałam się nim, a potem przystawiłam w wózku do łóżka mamy. Mama obudziła się i przejęła opiekę.
Kilka dni temu miałam sen z tym samym motywem.
Śniło mi się że moja mama miała drugie dziecko. Syna. To było tak jakby przez pierwsze 2-3 miesiące Jego życia w ogóle go nikomu nie pokazywała a może nawet się nim nie zajmowała.
Pewnego dnia przyszła z nim do mnie tak jakby miał już zostać w naszym życiu. Był ładny, jak to dziecko. Przypominał mi Brata i było mi bardzo ciężko gdy na niego patrzyłam. Wiedziałam, że to nie On. Zapytałam co tata na to. Wyglądało na to, że mu jeszcze trudniej. Chłopiec nazwany był imieniem ojca - Andrzej.
Chłopiec się smarkał tak dość odpychająco, ale po wytarciu noska było już ok. Gdy wzięłam go na ręce powiedział do mnie męskim głosem (!) , że teraz mu się odbije. No i tak się stało. Obrzygał mnie tak, że aż mi na kark i we włosy spłynęło (bo leżeliśmy).
W kolejnej scenie gdy wycieram to co wypluł, patrzę w lustro. Wyglądam paskudnie. Poprzedniego dnia ścięłam i przefarbowałam sobie sama włosy (tylko we śnie). Włosy były nierówno postrzępione, wyrudziałe, a grzywka miała jakby dwie warstwy. Koszmar. Mama wzięła nożyczki i próbowała je ratować jeszcze bardziej skracając. Pocieszałam się w myślach, że poprzednio dość szybko odrosły.
Ostatnia scena. Dziecko w moich rękach zamienia się w plakat, który usiłuję przyczepić do ściany budynku. Plakat jest wymiarów ok 40cmx180cm. Sprawia mi to trudność i niechcący przebijam go gwoździem akurat w miejscu gdzie jest wizerunek mojego Brata (Czarka). Plakat jest w ciemnych barwach. Czarek ma czarną koszulkę. Przejęłam się, bo wiedziałam, że to będzie przykre dla mamy, ale wiedziałam już, że to nowe dziecko będzie jakąś pociechą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz